środa, lipca 17

Rozdział 6

*-Neyasu

*-Jika


Bardzo przepraszamy za spóźnienie się rozdziału ;-;
Miałam małe problemy z weną i tego ten...
No ale już się pojawił, więc zapraszam do czytania ^-^
Enjoy!

********


-Mhmm... Pożegnaj się z łazienką na jakieś pół godziny!- zanim skończyłem mówić już byłem na górze i zamykałem za sobą drzwi łazienki. Puściłem wodę do wanny i wlałem płyn do kąpieli o zapachu truskawek. Szybko się rozebrałem i wskoczyłem do wanny zanurzając się w pianie. Siedziałem w niej przez 15 minut potem umyłem włosy i zacząłem wypuszczać wodę. Kiedy już się osuszyłem, ubrałem bokserki (nie lubię wkładać góry od piżamy) i wyszedłem z łazienki. Oczywiście po obejrzeniu takiego a nie innego filmu każdy ciemniejszy kąt w domu wydawał mi się podejrzany, więc w bardzo szybkim tempie doszedłem do swojego pokoju i zaraz po przekroczeniu progu mojego azylu zapaliłem światło. Było już dość późno, więc skierowałem się prosto do łóżka. Na moje nieszczęście nie mogłem równocześnie zgasić światła i siedzieć pod kołdrą. Więc...
-Usaaaaagiiii!! Chodź tu na chwileeee!- ...zawołałem brata. Usłyszałem jak wyrył o ziemię, a po paru minutach był już u mnie w pokoju z miną pod tytułem : „Czego_Mały_Gnoju_Znowu_Chcesz!”.-Możesz zgasić światło?- zapytałem z uśmiechem robiąc słodkie oczka. On tylko przewrócił oczami i wychodząc z pokoju zgasił światło. Po takim dniu bardzo szybko zasnąłem.
Czwartek był mało ciekawym dniem. Zapłaciłem co miałem do zapłacenia, a lekcje, chociaż strasznie nudne, bardzo szybko mi minęły. Potem tylko dom, jeść i spać. Dzień jak każdy inny z listy tych najnudniejszych... Z jedną różnicą, pod wieczór musiałem się jeszcze spakować.

~~Piątek rano~~

Obudziłem się o 6 rano co dla mnie jest nie lada wyczynem. Po zrzuceniu kołdry z łóżka przez przeciąganie się, poszedłem do łazienki się odświeżyć. Ha ha! 10 minut i gotowe. Kiedy już wyszedłem z łazienki podszedłem do szafy i krytycznym wzrokiem popatrzyłem na jej zawartość. Koniec końców wyjąłem z niej czarne rurki, błękitną koszulkę z krótkim rękawem, bluzę w niebiesko-czarne paski i parę dodatków w formie bransoletek  Kiedy skończyłem już się ubierać spojrzałem na zegarek i dostrzegłem że już z 6 zrobiła się 7:30. Zwykle tyle czasu mi to nie zabiera... Rozglądnąłem się po pokoju w poszukiwaniu mojej walizki, jednak nigdzie jej nie znalazłem. Pewnie Usagi ją zniósł zanim wyszedł do pracy. Swoją drogą biedny chłopak, tak wcześnie musi wstawać. No chyba że to wampir i nie sypia po nocach?! Albo wychodzi polować na ofiary?! Nieee, on nie jest taki... Kiedy już dotarło do mnie, że waliza jest pewnie na dole i czeka na mnie grzecznie w przedpokoju, sam też zszedłem na dół tyle, że do kuchni zjeść jakieś śniadanie, bo będzie to moje ostatnie w moim domu przed wyjazdem. Pogmerałem chwile w lodówce i po szafkach, efekt był taki że zjadłem parówki z bułką i popiłem kawą. Świetnie śniadanie, nie ma co. Po skończonym posiłku znowu zerknąłem na zegarek., Ósma. No, mogłem się tego spodziewać. Na szczęście do szkoły daleko nie mam, więc zebrałem się szybko, wziąłem walizkę i pognałem pod szkołę.
Kiedy dotarłem na miejsce zobaczyłem że już sporo osób przyszło. Były tam też osoby z mojej klasy takie jak Risa, Kami, Deku, Nikari który będzie z nami w pokoju, a także Sizuo i Shiki. Zanim do nich podszedłem rozglądnąłem się jeszcze, chcąc zlokalizować naszych opiekunów i szybko ich znalazłem. Stało tu już trzech nauczycieli w tym Pan Saki nasz wychowawca i paru innych dorosłych którzy pewnie są do pomocy i... O jeny. To jest... To jest! Shin?! A co on tu robi?! Podszedłem szybkim krokiem do niego, on widząc mnie już z daleka tylko się uśmiechnął.
-Co TY tu robisz?
-A co nie widać? Jestem jednym z opiekunów.
-No ale jak to?
-Eh... Do twojej szkoły uczęszcza mój kuzyn, raczej nie znasz i może to lepiej, zresztą mniejsza z tym. Poprosił mnie żebym został opiekunem na tej wycieczce bo kogoś potrzebują a ja się zgodziłem. Jak coś będziesz potrzebował to przychodź do mnie.- puścił mi perskie oko i poszedł do nauczycieli. Odwróciłem się napięcie i skierowałem do Sizuo i Shikiego.
Oj ta wycieczka zapowiada się ciekawie. Taa cieeeekawie...

piątek, lipca 5

Powiadomienie!

Da da da daaaaam!!
Od dnia dzisiejszego będę drugim administratorem na tym blogu ;)
Jika pewnie, jeśli w ogóle, będzie o mnie wspominać to powie Ney ALE ja jestem Neyasu! I prosze pamiętać te dłuższą wersje. Będę wdzięczny.
Jeśli są jakieś pytania czy prośby to pisać mi tu --> Neyasu69@gmail.com ^^
Klawiatura nie gryzie więc pisać śmiało :)
Mam też prośbę do tych co tu zaglądają chociażby raz na... No nie wiem dwa tygodnie, żeby pisali komentarze.
Dziękuje Weroniko Włodek że chociaż przy tych pierwszych postach Jiki-san były komentarze :)

To już chyba tyle... Do zobaczenia przy następnym rozdziale opowiadania ^^

*******
-Neyasu

Dodatkowe informacje na temat bohaterów (?)

Trochę info o którym zaaaapomniałam zaczynając pisać. He he... No sory! Roztrzepana jestem i tyle. To przejdźmy do konkretów na razie sam Ren.


Ren Mutarashi:
Szczupły, niewysoki (tylko 165cm wzrostu) chłopiec o bardziej dziewczęcej urodzie. Wysportowany i przez to umięśniony (<-- to jakby ktoś się nie domyślił). Mleczna cera, która dodaje uroku, kontrastowała z jego brązowymi włosami aktualnie przefarbowanymi na rudo. Oczy w kolorze czarnym (po matce, która pochodzi z Japoni). Malinowe (kuszące...) smukłe usteczka oraz mały zgrabny nosek dopełniają całości.
Wspomniane wcześniej włosy w kolorze rudnym sięgają mu do łopatek i najczęściej spina je w kucyk, zostawiając po obu stronach twarzy dwa luźne pasma.
Informacje:
Podczas chodzenia do podstawówki i gimnazjum (oczywiście w tym jakże tolerancyjnym kraju-Polsce) dość często rówieśnicy wytykali mu że jego wzrok jest zimny i lepiej by było gdyby nie otwierał oczu. Przez takie i podobne „uwagi” od wakacji przed pójściem do liceum (już w Japonii) kupił sobie soczewki w kolorze błękitu (takim jak letnie bezchmurne niebo w południe...)
Obecnie jest uczniem drugiej klasy liceum w Kushinyao (nie sprawdzać!). Nauka idzie mu całkiem dobrze. Ma przyjaciela o imieniu Sizuo, starszego brata Usagiego, który już pracuje przez co często nie ma go w domu. Tyle ile lat zna już Sizuo tyle też zna jego brata Dizushiego.
Ostatnio poznał przyjaciela Usagiego, którego nigdy jak dotąd nie widział na oczy, gdyż braciszek nigdy go do nich nie przyprowadził. Ów osobnik ma na imię Shin.
Koniec informacji!

Rozdział 5


-No bo wiesz, jakoś tak wyszło że nie było kiedy. Wiesz młody, praca. On ma swoje studia i takie tam. Rozmawiamy ze sobą czasem, a ty go kiedyś poznasz, obiecuje że kiedyś wpadnie. Może za tydzień, dwa.
-Jasne, czyli pewnie nidy. Już ja znam to twoje odkładanie na potem.- westchnołem i wstałem od stołu- A zmieniając temat. Może coś oglądniemy jak już masz chwile dla mnie?
-Masz coś konkretnego na myśli?- zapytał przechylając lekko głowe w prawo.
-Hmm...- zamyśliłem się na chwile- Horror mi chodzi ostatnio po głowie, więc może jakiś oglądniemy?
-Perspkywa oglądania filmu z trzęsącym się ze strachu rzeprm przyczepionym do mnie jest powalająca- zaśmiał się- Zgoda. Idź coś znaleść a ja tu skończe jeść.
-Mhm...- pognałem do JEGO pokoju. Straszny tam jest bajzel... Po prostu brak słów. Zaczołem grzebać w szafkach szukając jakiegoś dobrego filmu, on ma niezłą kolekcje, więc miałem w czym przebierać.-mgła... ziemia żywych trupów... wstrząsy... oczy julii... hallowen... 30 dni mroku. No i oto chodziło!
-Znalazłeź już coś?- zapytał Usagi stojąc za moimi plecami. Nie słyszałem że wogóle wchodził, więc podskoczyłem zaskoczony jego obecnością
-Tia, wybrałem to- pokazałem mu opakowanie.
-Oj Ren będziesz się jeszcze zwijał ze strachu tej nocy.
-Chciałbyś!
-No penie.- zachichotał pod nosem- o niczym innym nie marze odkąd się urodziłeś.
-To zobaczymy kto się będzie zwijał...- mruknołem do siebie i zaczołem iść w strone salonu. Usagi w czasie kiedy ja włączałem film, zrobił popcorn.- No to zaczynamy.- powiedziałem siadając na kanapie przed telewizorem i zabierając pocieche podniebienia bratu.

~~~~~*~~~~~ godzine i 30 pisków strachu puźniej ~~~~~*~~~~~

-Ej młody wyłaź z okopów poduszkowych. Już się skończyło. –śmiech braciaka był aż nader wkurzający. Co ja kur...czaczki poradze że boje się takich filmów. Tak, tak sam to wybrałem bo to że się boje nie zmienia faktu że są fajne.
-To nie są okopy, tylko zabezpieczenia. W tamtym końcie coś ewidentnie stało przez płowe filmu, a ty jakbyś tego nie widział.
-Bo nie widziałem. A wiesz czemu? To twoja fantazja Renuś.
-Tylko nie Renuś!- podniosłem głos. Niecierpie tego „zdrobnienia”, jest dziwne i wkurzające.- Możesz już to zgasić?
-Jak sobie chcesz.- wyłączył film i równocześnie telewizor, przez co zrobiło się strasznie ciemno w końcu jest już 21.
-Ale zapal światło kretynie!- wydarłem się zaraz po tym jak zrobiło mi się ciemno przd oczami.
-Kazałeś zgasić to zgasiłem, trza było powiedzieć że mam też zapalić światło.- zaśmiał się donośnie,a mi aż pulsująca żyłka na czole wyskoczyła. Jak można być aż tak denerwującym człowiekiem? Ja się pytam, jak?
-To w takim razie teraz każe zapalić światło. Pośpiesz się człowieku!
-Co, boisz się że cię coś zje w tych ciemnościach?
-Nie e.-powiedziałem stanowczo.
-To w takim razie sam wstań i zapal.- znowu ten denerwujący chichot.
-Ty to zrób.
-Najpierw powiedz że się cykasz nawet wstać w tych ciemnościach.
-Ooo nie.  Napewno tego nie zrobie. – odpowiedziałem, wstając z kanapy i poomacku podchodząc do ściany gdzie znajdował się włącznik. –Ha! I co? Zapaliłem!- nie kryje, ucieszyłem się bo Usag miał naprawde zdziwioną mine.
-No brawo, to było wyzwanie niema co. A dasz rade wogóle dziś spać? Czy będziesz się za bardzo baaał?- zadrwił ze mnie... Nie dam mu za grosz satysfakcji!
-Oczywiście że będę mógł!
- To spadaj już do łóżka. Nie wiem jak ty, ale ja jestem śpiący- na potwierdzenie tych słów ziewnął przeciągle.
-Mhmm... Porzegnaj się z łazienką na jakieś pół godziny!- zanim skończyłem mówić już byłem na górze i zamykałem za sobą drzwi łazienki...