piątek, lipca 5

Rozdział 5


-No bo wiesz, jakoś tak wyszło że nie było kiedy. Wiesz młody, praca. On ma swoje studia i takie tam. Rozmawiamy ze sobą czasem, a ty go kiedyś poznasz, obiecuje że kiedyś wpadnie. Może za tydzień, dwa.
-Jasne, czyli pewnie nidy. Już ja znam to twoje odkładanie na potem.- westchnołem i wstałem od stołu- A zmieniając temat. Może coś oglądniemy jak już masz chwile dla mnie?
-Masz coś konkretnego na myśli?- zapytał przechylając lekko głowe w prawo.
-Hmm...- zamyśliłem się na chwile- Horror mi chodzi ostatnio po głowie, więc może jakiś oglądniemy?
-Perspkywa oglądania filmu z trzęsącym się ze strachu rzeprm przyczepionym do mnie jest powalająca- zaśmiał się- Zgoda. Idź coś znaleść a ja tu skończe jeść.
-Mhm...- pognałem do JEGO pokoju. Straszny tam jest bajzel... Po prostu brak słów. Zaczołem grzebać w szafkach szukając jakiegoś dobrego filmu, on ma niezłą kolekcje, więc miałem w czym przebierać.-mgła... ziemia żywych trupów... wstrząsy... oczy julii... hallowen... 30 dni mroku. No i oto chodziło!
-Znalazłeź już coś?- zapytał Usagi stojąc za moimi plecami. Nie słyszałem że wogóle wchodził, więc podskoczyłem zaskoczony jego obecnością
-Tia, wybrałem to- pokazałem mu opakowanie.
-Oj Ren będziesz się jeszcze zwijał ze strachu tej nocy.
-Chciałbyś!
-No penie.- zachichotał pod nosem- o niczym innym nie marze odkąd się urodziłeś.
-To zobaczymy kto się będzie zwijał...- mruknołem do siebie i zaczołem iść w strone salonu. Usagi w czasie kiedy ja włączałem film, zrobił popcorn.- No to zaczynamy.- powiedziałem siadając na kanapie przed telewizorem i zabierając pocieche podniebienia bratu.

~~~~~*~~~~~ godzine i 30 pisków strachu puźniej ~~~~~*~~~~~

-Ej młody wyłaź z okopów poduszkowych. Już się skończyło. –śmiech braciaka był aż nader wkurzający. Co ja kur...czaczki poradze że boje się takich filmów. Tak, tak sam to wybrałem bo to że się boje nie zmienia faktu że są fajne.
-To nie są okopy, tylko zabezpieczenia. W tamtym końcie coś ewidentnie stało przez płowe filmu, a ty jakbyś tego nie widział.
-Bo nie widziałem. A wiesz czemu? To twoja fantazja Renuś.
-Tylko nie Renuś!- podniosłem głos. Niecierpie tego „zdrobnienia”, jest dziwne i wkurzające.- Możesz już to zgasić?
-Jak sobie chcesz.- wyłączył film i równocześnie telewizor, przez co zrobiło się strasznie ciemno w końcu jest już 21.
-Ale zapal światło kretynie!- wydarłem się zaraz po tym jak zrobiło mi się ciemno przd oczami.
-Kazałeś zgasić to zgasiłem, trza było powiedzieć że mam też zapalić światło.- zaśmiał się donośnie,a mi aż pulsująca żyłka na czole wyskoczyła. Jak można być aż tak denerwującym człowiekiem? Ja się pytam, jak?
-To w takim razie teraz każe zapalić światło. Pośpiesz się człowieku!
-Co, boisz się że cię coś zje w tych ciemnościach?
-Nie e.-powiedziałem stanowczo.
-To w takim razie sam wstań i zapal.- znowu ten denerwujący chichot.
-Ty to zrób.
-Najpierw powiedz że się cykasz nawet wstać w tych ciemnościach.
-Ooo nie.  Napewno tego nie zrobie. – odpowiedziałem, wstając z kanapy i poomacku podchodząc do ściany gdzie znajdował się włącznik. –Ha! I co? Zapaliłem!- nie kryje, ucieszyłem się bo Usag miał naprawde zdziwioną mine.
-No brawo, to było wyzwanie niema co. A dasz rade wogóle dziś spać? Czy będziesz się za bardzo baaał?- zadrwił ze mnie... Nie dam mu za grosz satysfakcji!
-Oczywiście że będę mógł!
- To spadaj już do łóżka. Nie wiem jak ty, ale ja jestem śpiący- na potwierdzenie tych słów ziewnął przeciągle.
-Mhmm... Porzegnaj się z łazienką na jakieś pół godziny!- zanim skończyłem mówić już byłem na górze i zamykałem za sobą drzwi łazienki...

3 komentarze: