piątek, czerwca 7

Rozdział 3


- Moge wejść- zapytałem pukając do drzwi Sizuo, to co ujrzałem po wejściu było szokiem...

Pokój Sizuo wyglądał tak jakby coś w nim wybuchło. Istna masakra, ciuchy i inne bliżej nieokreślone przedmioty walały się na meblach. Na środku dywanu było tylko jedno „czyste” miejsce, w którym stał sam właściciel pokoju Sizuo.
-Z...Znalazłeś to?- wyksztusiłem z siebie, bo to co właśnie widziałem zaparło mi dech  w piersiach.
-Eeee... Jeszcze nie.
-A co tu się stało??- zapytałem gestykulując przy tym że chodzi mi o cały pokuj.
-Nic. Poprostu szukam tego cholerstwa.- powiedział zirytowany.
-A...Aha. To może pomuc?
-Lepiej nie, jeszcze mi się zgubisz- powiedział chichocząc- ja wiem że mógłbyś- uśmiechnoł się- lepiej idź do salonu i poczekaj, jak chcesz to włącz telewizor. Ja tu jeszcze posiedze, do półgodziny powinienem to znaleźć.
-Jasne.- wyszedłem z jego pokoju i poszedłem, tak jak mówił, do salonu. Włączyłem telewizor i zaczołem skakać po kanałach szukając czegoś ciekawego. Po dwudziestu minutach usłyszałem huk pochodzący z góry. Domyśliłem się że to z pokoju masakra. Zaczołem podnosić się z kanapy, jednak zanim podszedłem do schodów Sizuo był już na dole i szczerzył się do mnie machając kartką.
-Znalazłem.
-To teraz powiedz gdzie jedziemy.
-A! Tak, tak. Już mówie.- zaczoł czytać to co jest na kartce- Wycieczka bla, bla, bla, wyjazd o godzinie 9.00, jedziemy do Yukushimy na 7 dni. I właściwie to nic ciekawego tu nie ma oprucz tego że mamy wziąść niewielkie bagrze bo coś tam, coś tam.
-Eh... Ok. Dzięki że przkopałeś ten bajzel w poszukiwaniu tej kartki.- uśmiechnołem się krzywo- Ja już chyba pujde.
-Nie zostaniesz jeszcze?
-Ty lepiej zajmij się sprzątaniem i pakowaniem, zanjąc ciebie będzie to troche trwało a wyjazd już w piątek. Zresztą trzeba jeszcze zrobić lekcje na jutro, nie?- przytaknoł ruchem głowy- No właśnie, więc. Pa. –pomachałem mu i wyszedłem z jego domu. Poszedłem na przystanek. Od niego do mojego domu jedzie się 30 minut, troche długo. Na przystanku była tylko jedna osoba. Wysoki mężczyzna. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnoł się, wyglądał tak jakby czekał tu na mnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz